sobota, 13 marca 2010

Crostata di frutta secca

W zeszłym tygodniu pojechaliśmy na pizzę. Przy tej okazji dostałam zamówienie na ciasteczko o ślicznej nazwie Crostata di frutta secca co oznacza po prostu tartę z orzechami ale CdFS brzmi dużo lepiej niż TzO :) Miałam tylko zrobić lepsze ciasto kruche bo to rzymskie to ponoć poracha :)


Jak wyszło?
"Ciasto może być ale galaretki mogłoby być więcej"
Z tym ciastem kruchym mamy mały antagonizm, bo ja lubię bardzo cienkie, moim zdaniem było naprawdę niezłe :) Galaretka w rzymskiej tarteletce była klarowna, taki standardowy preparat do nabłyszczania ciast z owocami. Była jej widoczna warstwa. Ja zrobiłam galaretkę z trochę rozcieńczonego dżemu morelowego.

Aha, może wiecie, czy powinno się napisać crostata di frutta secca, alla frutta secca, di frutti secchi, ai frutti secchi? Nie pamiętam jak było w cukierni a z tymi zaimkami zawsze mam problem.

Składniki:
Ciasto kruche
200g mąki bezglutenowej*
70g jasnego cukru muscovado
100g masła
łyżka ekstraktu waniliowego
ewentualnie 1/4 łyżeczki gumy ksantanowej
wody ile trzeba

*użyłam 100g kleistego ryżu, 50g tapioki i 50g ryżu brązowego. Albo prosa, znowu nie pamiętam :(

Nadzienie:
Orzechy różne w ilości dużej
suszona żurawina
3/4 szklanki galaretki morelowej

Przygotowanie:
Ciasto zagnieść, schłodzić, rozwałkować, wykleić formy, upiec w 200°C.
Orzechy wymieszać z galaretką i położyć na gotowych spodkach.
Jak zastygnie zjadać.

Smacznego :)

niedziela, 28 lutego 2010

Lutowe wyzwanie Daring Bakers - Tiramisu

Gospodyniami lutowego wyzwania The Daring Bakers były Aparna i Deeba. Dziewczyny zaproponowały przygotowanie tiramisu od początku, choć nie od samego, bo można było skorzystać z gotowej mąki, cukru, jaj, śmietanki, marsali i kawy :)



Trzeba było jednak upiec biszkopty i przygotować mascarpone co było dość fajnym doświadczeniem.

Sam przepis był dość nietypowy, bo do kremu dodano budyń i ugotowane zabaglione. Średnio mi smakował. W ogóle małymi literkami napiszę, że tiramisu nie należy do moich ulubionych deserów, zjem, ale do wyznawców się nie zaliczam. Jeśli jednak już, to wolę tradycyjny krem, który niestety niesie ze sobą zagrożenie salmonellą, ze względu na użycie surowych jaj.

Tiramisu w kształcie babki drożdżowej z kominkiem przygotowałam na urodziny Mamy, nie użyłam do niego przygotowanych biszkoptów tylko ciasteczek amaretti, bo tak wolę.

TIRAMISU
(Źródło: Carminantonio's Tiramisu z Washington Post, 11 lipca 2007)

na 6 porcji

Składniki:
zabaglione:
2 duże żółtka
50g cukru
60ml Marsali (albo porto lub kawy)
1.25ml ekstraktu waniliowego
1/2 łyżeczki skórki cytrynowej

budyń waniliowy:
55g cukru
8g skrobi kukurydzianej
1/2 łyżeczki skórki cytrynowej
2.5ml ekstraktu waniliowego
1 duże żółtko
175ml mleka

bita śmietana:
235ml śmietanki kremówki
55g cukru
2.5ml ekstraktu waniliowego

do złożenia tiramisu:
470ml espresso
110g cukru
75g mascarpone (przepis poniżej
36 savoiardi (przepis poniżej)
30g kakao

Przygotowanie:
Zabaglione:
Wszystkie składniki włóż do miski i ubij. Umieść miskę na parze i podgrzewaj przez około 8 minut, aż do uzyskania gęstego budyniu. Przestudź w lodówce przez co najmniej 4 godziny.

Budyń:
Ubij żółtko z cukrem, mąką, skórką cytrynową i ekstraktem waniliowym. Zalej ugotowanym mlekiem ciągle mieszając.
Podgrzewaj mieszając przez około 12 minug aż masa zgęstnieje i zacznie bąblować. Przykryj folią i odstaw do całkowitego ostygnięcia (na co najmniej 4 godziny).

Bita śmietana:
Ubij na sztywno śmietankę z dodatkiem cukru i ekstraktu waniliowego.

Składanie deseru:
Przygotuj prostokątną formę o wymiarach 20x20cm albo inną, jaka Ci się podoba.
Espresso wymieszaj z rumem i cukrem.
w dużej misce ubij mascarpone. Dodaj przestudzone zabaglione i budyń. Delikatnie wymieszaj z bitą śmietaną i odstaw.

Na dno naczynia połóż 12 biszkoptów lekko zamoczonych w espresso. Spód naczynia powinien być dokładnie pokryty, można połamać biszkopty w miarę potrzeby.
1/3 kremu rozprowadź na biszkoptach.
W ten sam sposób połóż jeszcze 2 warstwy biszkoptów i kremu. Przykryj naczynie folią i odstaw na całą noc do lodówki
Przed podaniem posyp kakao.

MASCARPONE
(Źródło: Domowy ser mascarpone)

Z przepisu uzyskamy 340g mascarpone

Składniki:
474ml (około 500ml) śmietanki kremówki 36%
1 łyżka soku z cytryny

Przygotowanie:
Zagotuj trochę wody w rondlu. Zredukuj ogień, tak aby woda ledwo bąblowała. Wlej śmietankię do żaroodpornej miski i umieść w rondlu. Podgrzej mieszając aż do temperatury 90°C. Jeśli nie masz termometra poczekaj aż na powierzchni pojawią się niewielkie bąbelki. Zajmie to około 15 minut. Dodaj sok cytrynowy i dalej podgrzewaj, delikatnie mieszając, aż śmietanka się zwarzy. Nie będzie to tak ewidentne jak w przypadku zwykłego twarogu lub ricotty, po prostu nieco zgęstnieje, będzie przypominać budyń i oddzieli się niewielka ilość serwatki.
Zdejmij miskę i przestudź przez 20 minut.
Przygotuj sito wyłożone materiałem. Wyłóż na nie serek i zostaw na 24 godziny w lodówce do odcieknięcia ale nie przyciskaj.
Trzymaj w lodówce i zużyj w przeciągu 3-4 dni.


SAVOIARDI
(Źródło: Cordon Bleu At Home)
Z przepisu wyjdzie około 24 dużych biszkoptów lub 45 małych (6-8cm długości)

Składniki:
3 białka
3 żółtka
75g cukru
95g mąki bezglutenowej
50g cukru pudru

Przygotowanie
Podgrzej piekarnik do 175°C, wyłóż dwie blachy pergaminem.
Ubij białka na sztywno. Stopniowo dodawaj cukier i ubijaj aż powstanie błyszczący krem.
Osobno lekko ubij żółtka i delikatnie rozmieszaj z pianą. Przesiej mąkę i delikatnie wymieszaj. Nie za mocno bo biszkopty wyjdą płaskie i niezbyt puszyste.

Ciasto przełóż do rękawa z okrągłą końcówką albo uciętym końcem. Wyciskaj paski o długości 13cm, zostawiając między nimi 3cm odstępy.
Posyp połową cukru pudru i poczekaj 5 minut, aż namoknie i stworzy błyszczące kropelki. Potem posyp pozostałym cukrem. Dzięki temu powstanie charakterystyczna powierzchnia biszkoptów.
Piecz przez 10 minut, obróć a potem jeszcze przez 5 minut aż będą złociste ale ciągle miękkie w dotyku.
Przestudź przez 5 minut na pergaminie a potem zdejmij na kratkę.
Można je przechowywać przez 2-3 tygodnie w szczelnym pojemniku



Więcej o tiramisu znajdziecie na stronie The Daring Bakers

The February 2010 Daring Bakers’ challenge was hosted by Aparna of My Diverse Kitchen and Deeba of Passionate About Baking. They chose Tiramisu as the challenge for the month. Their challenge recipe is based on recipes from The Washington Post, Cordon Bleu at Home and Baking Obsession.

piątek, 26 lutego 2010

Sernik czekoladowy z polewą karmelową

Ostatnio z różnych względów mało piekę, ale w zeszłym tygodniu zrobiłam zamówiony sernik z polewą karmelową i orzechami. Właściwie 4 różne, 2 białe i 2 ciemne, każdy z inną posypką. Mnie smakował ciemny ale zdania były podzielone.


Składniki:
na 4 małe serniczki

spód:
50g okruszków ciastek pełnoziarnistych
garść mielonych orzechów
czubata łyżka masła

sernik:
250g mielonego sera (dałam pół na pół sernikowy i mascarpone)
100g czekolady (u mnie 50g białej i 50g gorzkiej)
100ml śmietanki kremówki
1 duże jajko
40g drobnego cukru (do sernika ciemnego)
1 łyżka skrobi kukurydzianej

polewa karmelowa:
karmel z mleka skondensowanego
lub trochę cukru, masła i śmietanki

orzechy do posypania




Przygotowanie:
Spód:
Masło roztopić. Wszystkie składniki wymieszać. Niewielką tortownicę lub kilka mniejszych foremek wyłożyć pergaminem albo nie. Na dno położyć okruszki, można też na boki i wyrównać. Podpiec w temperaturze 180°C przez około 10 minut.

Sernik:
Czekoladę rozpuścić z kremówką. Ja rozpuściłam oddzielnie białą i ciemną. Do ciemnej dodałam również cukier.

Ser, jajka i skrobię zmiksować na gładką masę. Wlać ganache i zmiksować. Ja oczywiście podzieliłam masę na pół i do jednej wlałam biały a do drugiej ciemny.

Masę serową wylać na podpieczony spód. Piec około 40 minut w temperaturze 150°C, aż środek będzie lekko ścięty i nie będzie się trząsł.

Polewa karmelowa:
Puszkę mleka gotować 3-6 godzin, jak kto lubi, przestudzić, wyjąć z puszki i wymieszać z masłem i kremówką aż wyjdzie taki miły sosik.
Można wylać mleko z puszki i gotować w rondlu, mieszając, aż skarmelizuje.
Można też spalić trochę cukru, a potem rozpuścić z masłem i kremówką.

Serniki polałam karmelem i posypałam orzechami, każdy innymi, a jeden kwiatem soli :)


sobota, 13 lutego 2010

Raimunda, czekolada i pączki

Lepiej późno niż później, przedstawiam Wam Raimundę - kurę hiszpańską. Jest zlotową pamiątką, prezentem od Tilianary. Miała wystąpić w towarzystwie kokosowego kakałka wg przepisu Marty Gessler z Wysokich Obcasów, ale jego proporcje jakoś mi wyjątkowo nie podeszły. Zrobiłam więc gorącą czekoladę z mlekiem kokosowym. Przyłączyłam się również do spontanicznej akcji Basi i Micha i usmażyłam dla Zgibka pączki wg przepisu dyrektorki Marii Disslowej. Raimunda była bardzo szczęśliwa z takiego obrotu sprawy.


Pączków oczywiście nie próbowałam, proszę tutaj o wyrozumiałość bo ten na zdjęciu ma już 2 dni no i cóż, wygląda jak pączek, który ma 2 dni :) Na podstawie konsystencji ciasta mogę jednak stwierdzić, że to mistrzostwo świata. Nie należę do wielbicieli pączków, zwykle jadłam je raz w roku, ale w żadnej cukierni nie spotkałam się z tak puszystymi, delikatnymi i sprężystymi jak te. Konsument stwierdził, że są również smaczne, czego nie mogę zweryfikować.

Na dodatek okazało się, że ich własnoręczne zrobienie nie wymaga specjalnie więcej czasu niż kupienie w cukierni, w tłusty czwartek stoi się zwykle w kilometrowych kolejkach.

Pozostało mi jeszcze wyjaśnienie sprawy Raimundy. Otóż na pierwszy rzut oka wydaje się ona mężczyzną - Zygmuntem. Ma grzebień i ozdobny ogon, którymi zwykle charakteryzują się koguty. Nic bardziej mylnego! Przy bliższych oględzinach okazało się, że to jednak kura - Raimunda. Jest hiszpanką, stąd taka męska uroda :) Ucieszyłam się, bo Peggy ostrzegała mnie, że Zygmunt to niezłe ziółko i muszę na niego uważać, z Raimundą tak z pewnością nie będzie.

2 kubki gęstej, aromatycznej czekolady zrobiłam z 400ml mleka kokosowego, tabliczki gorzkiej czekolady, szczypty soli, odpowiedniej ilości cukru i mleka krowiego do smaku i objętości. Posypałam po wierzchu kawałkami kokosa, tak jak było w przepisie na kakałko, ale utonęły :)

Przepis na pączki Marii Disslowej cytuję za Michem. Zrobiłam z połowy porcji, wyszło mi 10 średnich pączków, większych niż te z popularnej w Warszawie firmy na B ale mniejszych niż buły giganty z innych cukierni.

Pączki bardzo dobre
na podstawie „Pączków bardzo dobrych” Marji Dieslowej, „Jak gotować Praktyczny podręcznik kucharstwa”, Poznań, 1930

Składniki:
1/2 kg mąki
3 dkg drożdży
6 żółtek
8 dkg cukru
10 dkg masła
łyżka stołowa rumu
1/4 l mleka
pół łyżeczki soli
cytrynowa skórka
konfitury jako nadzienie

Do smażenia: 1 kg smalcu (co zrobić, nie ja układałem)
Do pudrowania: cukier z wanilią (najlepszy od Poli:)

Praktyczne rady dotyczące wykonania pączków: dobry pączek powinien być w miarę duży, w miarę wysmażony, pulchny i elastyczny, naciśnięty podnieść się powinien napowrót, nieprzetłuszczony i ładnego koloru, powinien mieć jasną obrączkę. Wykonywać najlepiej pączki prostym sposobem: nabierać na łyżkę ciasto, położyć sobie na lewą dłoń (wybieram prawą bo mniej zręczna, jak komu natura dała) lekko potłuszczoną, aby się nie lepiły, włożyć w środek konfiturę, zebrać ciasto wokoło konfitury palcami prawej ręki (adekwatnie), zacisnąć dokładnie, uformuje się mała bułeczka; kłaść zaciśniętą stroną na deseczkę.

Smażenie: wyrobione pączki kłaść na małe deseczki, zaścielone płótnem, posypanem przez sito mąką, aby cienka jej warstewka była równomierna. Pączki układa się w odstępach, aby miały miejsce rość. Gdy podniosą się trochę, poobracać na drugą stronę. Deseczki z pączkami postawić w ciepłem miejscu, przykryć po wierzchu lekko płótnem, aby prędzej rosły i nie wysychały. Podczas gdy pączki rosną, stopić smalec w rondlu na ognisku. Należy przed smażeniem włożyć kawałeczek ciasta do smalcu na próbę: gdy ciasto odrazu smaży się i rumieni, można kłaść pączki, niewiele naraz, aby nie stykały się z sobą; nakryć pokrywą, smażyć na kraju ogniska, gdy smaży się pączki gwałtownie, mogą być w środku surowe. Zrumienione pączki z jednej strony obrócić i już nie nakrywać przez co wypłyną wyżej i dostaną obrączkę. Usmażone pączki wybierać na bibułę, trzymać w ciepłem miejscu.

Jeszcze jedna uwaga - kładzie się (na tłuszcz) pączki stroną, która leżała na serwecie do góry.

Sposób wykonania ciasta:
Wykonujemy "drożdżowe ciasto zwyczajnym sposobem", czyli: z drożdży, łyżki mąki, łyżki ciepłego mleka oraz szczypty cukru robimy rozczyn i czekamy aż drożdże podrosną. Żółtka ucieramy z cukrem na kogel-mogel i dodajemy do mąki i rozczynu. Miękkie masło dodajemy następnie wraz ze skórką cytrynową i mlekiem jak również alkoholem (alkohol powoduje, że pączki będą wchłaniały mniej tłuszczu). Powoli zagniatamy i wyrabiamy ciasto dokładnie 10-15 minut.

niedziela, 31 stycznia 2010

Styczniowe wyzwanie Daring Bakers - Nanaimo bars

Styczniowe wyzwanie zaproponowała Lauren, autorka bezglutenowego bloga Celiac Teen. Mieliśmy przygotować kanadyjski specjał - Nanaimo bars w wersji bezglutenowej. Nigdy wcześniej nie próbowałam tego ciasta, nie znałam nawet nazwy. Zwykle chętnie wypróbowuję wszelkie bezglutenowe przepisy ale z tym miałam mieszane uczucia.


Ciastko składa się z trzech warstw, jedna to taki czekoladowy blok z dużą ilością pełnoziarnistych herbatników, wiórków kokosowych i migdałów. Na wierzchu polewa czekoladowa. Za to w środku żółty krem, jak przeczytałam jego składniki to myślałam, że zaszła jakaś pomyłka :) Oryginalny krem składa się ze 115g masła, 2 łyżek śmietanki, 2 łyżek proszku budyniowego wsypanego do kremu na surowo i 2 szklanek cukru! Muszę przyznać, że wymiękłam i zrobiłam inny krem :) Uwielbiam słodycze ale 2 szklanki cukru do niewielkiej ilości kremu to nawet dla mnie za dużo :)

Ostatecznie ciasto wyszło bardzo smaczne, może bez rewelacji ale ciekawe. Wyzwanie było jednak dość mało wyzywające, najtrudniejszą częścią przepisu było przygotowanie bezglutenowych herbatników pełnoziarnistych. No nie, teraz pomyślałam, że największej odwagi wymagało zmieszanie 2 szklanek cukru z połową kostki masła, i przyznaję, że mnie tej odwagi zabrakło :D

Zamiast tego wątpliwego preparatu zrobiłam taki zwykły krem budyniowy. Użyłam proszku budyniowego Bird's, takiego jak był w przepisie. Dostałam go od Polki, bardzo dziękuję Dziewczynko :) Wcześniej przejrzałam polską półkę sklepową i wszystkie dostępne proszki budyniowe miały dodatek skrobi pszennej, nie były więc bezglutenowe. To bardzo dziwne, prawda? Zamiast jednak zjadać proszek na surowo ugotowałam budyń ze szklanki mleka i ubiłam z masłem na puszysty krem. Zużyłam dwie czubate łyżki cukru zamiast dwóch szklanek i było słodkie :D

Oryginalny przepis na stronie Lauren

Przepis z moimi zmianami:

Bezglutenowe herbatniki pełnoziarniste:

138g mąki z kleistego ryżu
100g mąki z tapioki
65g mąki z sorgo
200 g ciemnego cukru*
1 łyżeczka sody oczyszczonej
3/4 łyżeczki soli
100g zimnego masła w kostkach
80ml jasnego miodu
5 łyżek mleka
2 łyżki ekstraktu waniliowego

*200g cukru do tych herbatników to zdecydowanie za dużo, są bardzo słodkie, do tego bloku były akurat ale jeśli chcecie je chrupać tak po prostu to trzeba wziąć co najwyżej 100g cukru

Suche składniki wymieszać dokładnie w malakserze. Dodać masło i dalej miksować aż zrobi się konsystencja piasku. Wtedy wlać mleko wymieszane z ekstraktem waniliowym i miodem, wymieszać i zagnieść ciasto. Ciasto będzie bardzo rzadkie. Trzeba uformować z niego płaski prostopadłościan, owinąć w folię i włożyć do lodówki na co najmniej 2 godziny a najlepiej na całą noc. Potem rozwałkować i upiec przez 20 minut w temperaturze 180°C, mnie wyszły 3 blachy ciastek, do przepisu zużyłam połowę.

Nanaimo Bars

Spód:
115g masła
50g cukru
5 łyżek kakao
1 duże jajko, lekko ubite
300ml okruszków z pełnoziarnistych herbatników
55g posiekanych migdałów
130g wiórków kokosowych

Krem:
30g bezglutenowego proszku budyniowego
250ml mleka
2 czubate łyżki cukru
120g masła
1 łyżka ekstraktu waniliowego

Polewa:
115g czekolady deserowej
28g masła

Przygotowanie:
1. Spód: Rozpuścić masło, cukier i kakao w kąpieli wodnej. Dodać rozbite jajko i gotować aż zgęstnieje. Zdjąć z ognia, dodać okruszki wymieszane z kokosem i migdałami. Wymieszać dokładnie. Masę upchnąć do kwadratowej formy o boku 20cm.

2. Krem: ugotować budyń z proszku budyniowego, cukru i mleka wg przepisu. Do ciepłego wrzucać kawałki masła i miksować do uzyskania puszystego kremu. Na koniec dodałam łyżkę ekstraktu waniliowego, wielbiciele smaku budyniu ze sklepu nie muszą go dodawać :) Krem rozsmarować równą warstwą na spodzie.

3. Polewa: Roztopić na parze czekoladę z masłem i rozsmarować na cieście.

Ciasto zostawić w lodówce aż stężeje a potem pokroić na kawałki.

PS. Na zdjęciu występuje śliczna serwetka, za którą dziękuję Truskawkowej Ani. Teraz widzę, że powinnam ją wyprasować ale zarobiona jestem a na żywo nie było widać, że taka pogięta :)

Na stronie The Daring Kitchen można zobaczyć kto jednak zrobił ten krem wg przepisu :)

The January 2010 Daring Bakers’ challenge was hosted by Lauren of Celiac Teen. Lauren chose Gluten-Free Graham Wafers and Nanaimo Bars as the challenge for the month. The sources she based her recipe on are 101 Cookbooks and www.nanaimo.ca.

piątek, 29 stycznia 2010

Weekendowa Cukiernia - Ciasto potrójnie czekoladowe

Najpierw chciałabym podziękować Tilianarze z Esem, Ani, Basi, Narzeczonej, Oczku, Peggy, Polce, Ptasi i Michowi za ostatni weekend. Było wspaniale, jeśli ktoś jest ciekawy jak bardzo wspaniale to może przeczytać i obejrzeć fotki na zalinkowanych blogach :).

Teraz muszę zająć się własnymi karygodnymi zaniedbaniami i zaległościami.
Najpierw Weekendowa Cukiernia wersja 2 poprawiona (nowy banerek i zmienione zasady). W tym miesiącu przewodniczy Goś. Zaproponowała aż 3 desery: Ciasto potrójnie czekoladowe, tort marchewkowy i mus czekoladowy. Mnie najbardziej przypadło do gustu ciasto czekoladowe i właśnie dziś chciałabym je przedstawić.



Zrobiłam ciasto w formie małych torcików, z tego co sobie przypominam wyszło 6. Nie pamiętam za dobrze, bo były przepyszne i znikały błyskawicznie, ledwo udało się uchować jeden do zdjęcia.

Przepis na stronie Goś.

Nie wprowadziłam dużych zmian, poza wykorzystaniem czekolady mlecznej do ciemnego musu i rezygnacją z cukru w musie jasnym.

Ciasto potrójnie czekoladowe

SPÓD:
150g czekolady gorzkiej
100g masła
5jaj
1łyżka kakao
175g cukru

MUS CIEMNY:
100g czekolady gorzkiej (dałam mleczną; przyp. f.)
100g masła
3jaja
115g cukru
2łyżeczki kakao
2łyżeczki żelatyny w proszku

MUS JASNY:
65g czekolady białej
skórka pomarańczowa
3jaja
115g cukru (dałam najwyżej 3 łyżeczki; przyp. f.)
2łyżeczki żelatyny

Nagrzać piekarnik do 180°C. Formę o średnicy 20-23cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Czekoladę z masłem rozpuścić w gorącej kąpieli wodnej (czekoladę połamać na małe kawałki, wrzucić do miski, którą postawić na garnku z wodą. Wodę zagotować , podnosić miskę i jeżeli jej spód parzy w rękę – na chwilę odstawić miskę z garnka, pomieszać czekoladę i z powrotem umieścić na garnku z wodą). Odstawić i ostudzić. Zmiksować żółtka z kakao. Dodać do czekolady. Ubić białka na sztywną masę, dodawać stopniowo cukier aż piana stanie się sztywna i błyszcząca. Ubite białka wymieszać z masą czekoladową i wylać do przygotowanej formy. Piec 20-25(do 35)min. Wyjąć z piekarnika, ostudzić w foremce.

Ciemny mus zrobić tak jak spód + razem z ubitymi białkami dodać do masy czekoladowej również rozpuszczoną w 80ml ciepłej wody żelatynę. Wylać masę na upieczony i ostudzony spód. Włożyć na ok. 2godz. (najlepiej na całą noc, ale jeżeli nie mamy czasu – tak długo, aż masa stężeje) do lodówki.

Jasną masę przygotować tak jak ciemną, tylko czekoladę rozpuścić na parze bez masła, a dalej postępować wg przepisu wyżej. Wylać na ciemną warstwę i włożyć na całą noc do lodówki.

sobota, 16 stycznia 2010

Aromatyczna rodzinka - pan i pani Speculaas

Koniecznie muszę się czymś pochwalić! Miło spędziłam wczoraj czas w towarzystwie Tilianary i Gospodarnej Narzeczonej. Na domiar szczęścia dostałam od Tili wspaniały prezent, śliczne foremki do spaculaasów, dziada i babę! Musiałam je od razu wypróbować. Myślałam zresztą, że będą problemy ze zrobieniem bezglutenowych ciasteczek tak, aby ten delikatny foremkowy wzorek był widoczny.


Wykorzystałam przepis Basi, u której podobny dziad i baba wyglądali wyjątkowo przystojnie. Zamieniłam tylko mąkę pszenną na jakąś własną mieszankę. Nie zastosowałam się do zalecanego w przepisie czasu chłodzenia ciasta, miał być dzień albo dłużej a była godzinka, bo strasznie byłam ciekawa co mi wyjdzie :). Następnym razem postaram się już zrobić tak jak trzeba.

No i proszę, zdjęcia są bardzo robocze bo piszę to o 3 w nocy, ale jestem strasznie szczęśliwa i zadowolona z efektu. Wzorek się nie rozmył, a ciasteczka są naprawdę pyszne. To w zasadzie nie pierniczki tylko takie maślane herbatniki z przyprawami, procedura przygotowania ciasta jest podobna do tej stosowanej w przypadku sablés, zawierają trochę mniej masła, jego smak jest jednak wyraźnie (i bardzo przyjemnie) odczuwalny.

Foremki są drewniane, ręcznie wycinane, a więc nie ma ryzyka, że ktoś na świecie będzie miał identyczną parkę jak ja. Baba wychodzi u mnie lepiej, ma wyraźny wzorek i okrągły kształt, dziad natomiast jest dość rachityczny, cienki w pasie jak jakiś kolarz, w związku z czym kilka razy utracił nogi przy wyskakiwaniu z foremki (nosi grube, ciężkie pumpy). Ma też bardzo mało wyraźny wzór (może go jakoś pogłębię, żeby bardziej pasował do żony). Zdecydowanie lepiej wygląda na tle, czyli jak się wykroi ciasteczko nożem wokół całej drewnianej foremki. No ale razem z babą wyglądają super!

Podsumowując ślicznie dziękuję Tili za foremki a Basi za przepis :)

Speculaas
Przepis na stronie Basi

250g mąki bezglutenowej*
1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
po pół łyżeczki: cynamonu, goździków, kardamonu, gałki, imbiru, mielonej kawy i białego pieprzu
100g masła
125g cukru
1 jajko
skorka starta z całej cytryny
50g mielonych migdałów

Mąkę wymieszać z proszkiem, przyprawami. Masło utrzeć z cukrem (Basia radzi cukier demerara), wetrzeć jajko, skórkę z cytryny, na końcu migdały. Do maślanej masy dodawać porcjami przyprawioną mąkę, ciasto uformować w kulę i schować na dzień bądź dłużej w chłodnym miejscu. Następnie formować, bądź wykrawać pierniki, piec 30 minut w 150°C (lub 45 minut w 125°C).

*Użyłam mniej więcej 100g brązowego ryżu, 60g prosa, 60g skrobi ziemniaczanej, 30g kleistego ryżu i 1/4 łyżeczki gumy ksantanowej.

czwartek, 7 stycznia 2010

Tortille kukurydziane

Dzisiaj znów będzie niesłodko. Cóż, wstyd się przyznać, ale w dalszym ciągu nie udało nam się wykluczyć z diety węglowodanów złożonych, mięsa i, co gorsza, warzyw i owoców ;). Oto właśnie dowód naszej słabości.


Kilka miesięcy temu, między innymi dzięki zupełnie nieświadomym podszeptom mojej siostry postanowiłam znaleźć mąkę na kukurydziane tortille. O dziwo udało się ją kupić i odtąd możemy się czasem raczyć przepysznymi enchiladami, fajitasami i innymi nieskomplikowanymi daniami o przyjemnych dla ucha nazwach. Nie jadłam ich już całe wieki, bo w sklepach można kupić tylko pszenne placki, co mnie zdecydowanie nie urządza.

Tortilli nie można zrobić ze zwykłej kukurydzianej mąki, bo się nie sklei i będzie inaczej smakować. Potrzeba specjalnej o nazwie Masa Harina. Jej produkcja może się wydać nieco przerażająca, moczy się ziarno kukurydzy w wodzie wapiennej w wyniku czego obłazi ze skóry oraz zyskuje na wartościach odżywczych i smaku. Tak przetworzone ziarno jest bogatsze w witaminę B3 oraz mikroelementy, przede wszystkim wapń, którego ogromne ilości przenikają do kukurydzy z roztworu. Można sobie o tych strasznych rzeczach doczytać otu. To artykuł z wiki, jako niechemik i w ogóle nienaukowiec, nie jestem w stanie zweryfikować, czy to nie jakaś kompletna bzdura, życzliwych naukowców proszę w razie czego o komentarz :)
W każdym razie wymoczone ziarna obiera się ze skóry, można je zmielić i wykorzystać do zrobienia tortilli w stanie mokrym lub suchym, jako mąkę. Spotkałam się również z wykorzystaniem Masa Harina w mieszankach mąki bezglutenowej ale sama tego nie próbowałam.

Tortille robi się bardzo prosto, trzeba zmieszać 2 szklanki Masa Harina ze szklanką wody, posolić do smaku, wyrobić ciasto i cienko rozwałkować. Tutaj niestety zaczynają się schody bo nie jest takie proste. Aby było łatwiej można kulkę ciasta umieścić pomiędzy dwoma arkuszami folii plastikowej lub lekko przyprószonymi mąką matami silikonowymi. Rozwałkowany placek przycinamy do równego koła o ulubionym rozmiarze i kładziemy na rozgrzaną patelnię. Upieczony odkładamy na talerz, przykrywamy wilgotną szmatką i odstawiamy w ciepłe miejsce. To naprawdę żmudna robota i ja jestem w stanie zrobić jednorazowo tylko kilka placków, tak w sam raz na obiad dla dwóch osób. Do hurtowej produkcji tortilli jest specjalne urządzenie: http://www.amazon.com/Norpro-Cast-Aluminum-Tortilla-Press/dp/B00004UE8E, nie wiem jednak czy to działa.

Z placków można sobie zrobić co się chce, dzisiaj były enchilady. Nie podam dokładnego przepisu, każdy robi tak jak lubi, ja przygotowałam nadzienie z ćwiartki pieczonego kurczaka, pół puszki pomidorów, papryczek, cebuli, czosnku, doprawiłam kminem, papryką, chili, solą i pieprzem. Naleśniki ułożyłam w naczyniu, polałam równie aromatycznym sosem pomidorowym, posypałam serem (jak nie ma odpowiedniego to sprawdza się taka twarda "mozzarella") i zapiekłam.

Cóż, wolałabym, żeby można było kupić gotowe miękkie kukurydziane tortille, mogłabym wówczas częściej zrobić sobie takie enchilady, ale dobre i to.

Na pociechę margarita:

niedziela, 3 stycznia 2010

Cantucci

Pyszne toskańskie ciasteczka z migdałami, bezglutenowe i bezmleczne. Bardzo łatwe do przygotowania.


Składniki:
125g mąki bezglutenowej (ostatnio z powodzeniem stosuję tę z M&S)
55g drobnego cukru
1 małe jajko
skórka z 1 dużej pomarańczy
2 łyżeczki miodu
(1/4 łyżeczki sody + 1/4 łyżeczki winianu) lub 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
75g migdałów

Przygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do 180°C.

Wstawić migdały na 4-5 min aby się przyprażyły co nieco. Potem wyjąć i niech czekają na swoją kolej. UWAGA: nie można dodawać do ciasta migdałów jak są jeszcze ciepłe.

W międzyczasie, jak migdały będą się prażyć i stygnąć przygotować resztę:
Połączyć w misce suche składniki (mąkę, cukier, sodę, sól) a następnie dodać do nich lekko rozbite jajko z miodem i skórką pomarańczy. Wyrobić ciasto. Wsypać migdały i wymieszać tak aby były w miarę równomiernie rozłożone. Uformować wałeczki o średnicy około 3cm i ułożyć na pergaminie. Piec przez 10-15 minut. Skręcić piec do ok 160 °C.
Po ostudzeniu (ok. 5-8 min) pokroić na ukośne kawałki grubości około 1.5cm. Opiekać ponownie do zrumienienia z obu stron (ok. 15 min). Można sprawdzać patyczkiem, jakie są w środku :)

Cantucci są twarde, w sam raz do moczenia w kawie, herbacie a tradycyjnie w vin santo.

Flognarde z gruchami

Po przerwie świąteczno-noworocznej powoli wracam do rzeczywistości (i do bloga). Szczęśliwie okazało się, że jazdy na nartach się nie zapomina dzięki czemu się nie zabiłam na koszmarnie oblodzonej trasie.
W lodówce znalazłam zgrabne małe gruszki więc zrobiłam flognarde. Jest to tradycyjny deserek z Limousin, bardziej znany pod nazwą clafoutis, które chyba oznacza jedynie wersję wiśniową/czereśniową. Żeby było bardziej odświętnie dodałam mały kieliszek likieru gruszkowego i mielone migdały.



Składniki:
na 6 małych porcji

600g małych gruszek
120ml mleka
2 jajka
50g cukru
50g mielonych migdałów
10g mąki bezglutenowej
30g roztopionego masła
szczypta soli
25ml likieru gruszkowego
wanilia

sok z cytryny do skropienia gruszek
cukier puder do przyprószenia

Przygotowanie:
Nagrzać piekarnik do 180°C. Naczynie/naczynia żaroodporne wysmarować masłem. Wyszło mi 6 indywidualnych deserków w 10cm naczynkach.
Gruszki obrać, 3 przekroić wzdłuż na pół, resztę pokroić w kostkę. Skropić sokiem cytrynowym żeby nie zsiniały. Owoce ułożyć w naczyniu, tak aby dokładnie przykryły dno, na wierzchu ułożyć całą połówkę gruszki. Jajka ubić z cukrem, wymieszać z pozostałymi składnikami. Ciasto wylać na pokrojone owoce. Wstawić do piekarnika i piec około 45 minut. Wyjąć z pieca i przestudzić, można zjadać ciepłe lub zimne.

Smacznego i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
Related Posts with Thumbnails