niedziela, 3 stycznia 2010

Flognarde z gruchami

Po przerwie świąteczno-noworocznej powoli wracam do rzeczywistości (i do bloga). Szczęśliwie okazało się, że jazdy na nartach się nie zapomina dzięki czemu się nie zabiłam na koszmarnie oblodzonej trasie.
W lodówce znalazłam zgrabne małe gruszki więc zrobiłam flognarde. Jest to tradycyjny deserek z Limousin, bardziej znany pod nazwą clafoutis, które chyba oznacza jedynie wersję wiśniową/czereśniową. Żeby było bardziej odświętnie dodałam mały kieliszek likieru gruszkowego i mielone migdały.



Składniki:
na 6 małych porcji

600g małych gruszek
120ml mleka
2 jajka
50g cukru
50g mielonych migdałów
10g mąki bezglutenowej
30g roztopionego masła
szczypta soli
25ml likieru gruszkowego
wanilia

sok z cytryny do skropienia gruszek
cukier puder do przyprószenia

Przygotowanie:
Nagrzać piekarnik do 180°C. Naczynie/naczynia żaroodporne wysmarować masłem. Wyszło mi 6 indywidualnych deserków w 10cm naczynkach.
Gruszki obrać, 3 przekroić wzdłuż na pół, resztę pokroić w kostkę. Skropić sokiem cytrynowym żeby nie zsiniały. Owoce ułożyć w naczyniu, tak aby dokładnie przykryły dno, na wierzchu ułożyć całą połówkę gruszki. Jajka ubić z cukrem, wymieszać z pozostałymi składnikami. Ciasto wylać na pokrojone owoce. Wstawić do piekarnika i piec około 45 minut. Wyjąć z pieca i przestudzić, można zjadać ciepłe lub zimne.

Smacznego i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

26 komentarze:

Teina pisze...

Bardzo smaczne zdjęcie;)

wiosenka27 pisze...

Ekskluzywny deserek:)

Beata pisze...

Jak miło, że znowu jesteś!
Pyszny deserek!

szarlotek pisze...

Cudowny powrót z bardzo ekskluzywnym deserkiem ;)

myniolinka pisze...

co za smakołyki!!!

peggykombinera pisze...

kocham gruszki!
:)

ostatnio nieco pochmurna jestem, taka groszka to dobry rozweselacz :)
doliczasz już dni?
:)
cieszę się niemiłosiernie i zastanawiam się czy da sie czas przyspieszyć :O

wszystkiego naj naj naj naj :)
K.

poswix pisze...

Bardzo elegancko, czy to deser na jakieś przyjęcie? :-) Kuczęta, szkoda, ze nie mam takich naczynek żaroodpornych. Dają cudowną oprawę do Twoich wypieków. Jaką one mają średnicę? :-)

viridianka pisze...

mówisz że się nie zapomina jazdy na nartach? to dobrze:D bo odkąd 'przesiadłam' się na deskę 3 lata temu to nart nie miałam od tego momentu na nogach :))

pozdrawiam serdecznie!

ps. cudny deser, jeśli taki jak klafutek to musi być bardzo smaczny :)

Goś pisze...

Ale bym sobie zjadła taki deserek:)
Gruszki, migdały, ach...
:))

gosiaa99 pisze...

Wspaniale wygladaja ;) Aj gruszek nie jadlam juz hmn chyba z pol roku ..a kiedys je tak wuielbialam

Olciaky pisze...

Mniaaam!
Już czuję smak Clafoutis w połączeniu z gruszkami.
Ja mam za sobą debiut śliwkowy:)

Ps: To dobrze, nie zapomniałaś jak się jeździ na nartach:)
Pozdrówka!

fellunia pisze...

Teino, dziękuję :)

Wiosenko, może umiarkowanie ekskluzywny ale ciepły i smaczny, w sam raz na zimę :)

Beatko, ślicznie dziękuję za miłe słówko :)

Szarlotku, no właśnie, jak teraz oglądam co było na blogach w święta to aż mi oczy z orbit wychodzą i ta zapiekanka to mi się taka skromna wydaje :)

Myniolinko, bardzo dziękuję :)

Peggy, oczywiście, że odliczam! Też się nie mogę doczekać, ale będzie super!

Poswix, otóż właśnie zmierzyłam dokładnie naczynka, mają 11cm średnicy i 2,5cm wysokości. Są w sam raz na taki mały deserek dla jednej osoby. Mam jeszcze naczynka z ikei, nieco większe, 13cm/3,5 co daje dwukrotnie większą pojemność. Powiem Ci, że ja również zazdrośnie oglądam piękne naczynia na innych blogach, niektóre niezwykle oryginalne, ja mam w sumie mało, bo skąpa jestem i w sumie nie lubię mieć zbyt dużo gratów :)

Viridianko, nie zapomina się nic a nic! Ja miałam 6 lat przerwy, również na deskę, ale w sumie lubię zjeżdżać na każdym sprzęcie, byle było szybko :)

Goś, już się skończył, ale chętnie dla Ciebie zrobię :)

Gosiu, ja w tym roku też jakoś jadłam wyjątkowo mało gruszek, a to jedne z moich ulubionych owoców :(

Olcik, no widzisz, dzięki Tobie teraz mi przyszła ochota na śliwkowe :)

Serdecznie Was pozdrawiam!

asieja pisze...

o, ta pani grucha cudnie wygląda
Ty to potrafisz czarowac!
i coś z niczego nawet

majka pisze...

Felluniu, cale szczescie, ze wrocilas cala i zdrowa, bo kto by nam takie pysznosci serwowal? :) Jak zwykle deserek obledny. I zdjecia tez :)

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

fellunia pisze...

Asiejko, faktycznie z niczego, te gruszki leżały już od kilku tygodni, nie było na nie czasu i pomysłu :). I wyobraź sobie, że te połówki położyłam głównie dla dekoracji a okazało się, że takie duże gruszkowe kawałki w zapiekance bardziej nam smakują, następnym razem też tak zrobię i w ogóle grubiej pokroję owoce

Majko, ślicznie dziękuję, jesteś strasznie miła :) ale pod moją nieobecność też powstało mnóstwo inspirujących artykułów :)

Serdecznie pozdrawiam!

Tilianara pisze...

Felluniu, a u Ciebie jak zawsze małe-wielkie dzieło :) Stęskniłam się to Twoich pięknych łakoci i już czekam na kolejne :)

Buziak cieplutki na Nowy Rok :*

Anoushka pisze...

Felluniu! samych smakolykow w Nowym Roku!

fellunia pisze...

Tili, a ja się za Tobą stęskniłam, cieszę się, że jesteś!

Anoushko, ślicznie dziękuję i wzajemnie, wszystkiego najsmaczniejszego w Nowym Roku :)

Serdecznie pozdrawiam!

Polka pisze...

Felluniu dobrze że wróciłaś cała i zdrowa! :)
Deser cudny!
Ja dni odliczam krzyżykami na kalendarzy ścienym :D

zemfiroczka pisze...

Liczę i ja moje panie! ;))))

A pomiędzy - kontempluję tę gruszkę :)

arek pisze...

Felluniu,
widze, ze prosto z oblodzonej trasy do lodowki wpadlas;)
A teraz powaznie. Moja zona chce zebym zrobil takie cudenka z gruszka desery ...a ja wymyslilem, zeby sie do Ciebie wprosic lub vice versa:) co Ty na to? Oczywiscie w miare wolnego czasu, etc ale nie pozniej niz jutro wieczorem:)

fellunia pisze...

Poleczko, Ty też wróciłaś! Strasznie miło Cię widzieć!
Wiecie co dziewczyny, ja to chyba poświęcę moją żółtą miarkę krawiecką i będę co dzień odcinać po kawałeczku. Albo lepiej co godzinę :D

Arku, zrób, jak Ty zrobisz to będzie tak pyszne, że żona Cię pokocha dwa razy bardziej (o ile to w ogóle możliwe :D)
A co do wizyty to możemy negocjować ale z tego co się orientuję Ty mieszkasz baaardzo daleko a my będziemy w marcu w tym Twoim baaardzo daleko. Pisząc "my" mam na myśli moją rodzinną wycieczkę w ilości osób sztuk pięć :) (właściwie 4.5 bo jeden mały i niejedzący) No ale sam zacząłeś :D

Pozdrowionka!

arek pisze...

Mysle,ze cos sie da wymyslic:D

fellunia pisze...

Trzymamy za słowo!

Bea pisze...

Piekne!
I masz racje - 'flognarde' to nic innego jak clafoutis lecz z jablkami lub gruszkami.
Domyslam sie tylko, jakie bylo pyszne :)

Pozdrawiam Felu!

fellunia pisze...

Beo, no właśnie, wiedziałam, że Ty będziesz wiedzieć najlepiej, częściej spotyka się nazwę clafoutis, bez względu na użyte owoce.
Ja również serdecznie pozdrawiam!

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails