Całkiem fajnie wyszło, babeczki są wilgotne, bardzo czekoladowe i delikatnie kawowe. Krem to zwyczajny budyń z dodatkiem kawy, likieru kawowego, zmiksowany na puszystą masę z niewielką ilością masła. Następnym razem zrobię go trochę więcej, bo ta porcja ledwo wystarczyła na 12 cienko posmarowanych babeczek. Przez to nie wyglądają jak te amerykańskie.

Składniki:
na 12 babeczek
ciasto:
100g gorzkiej czekolady
100g drobnego cukru
75g masła
50g mielonych migdałów*
3 średnie jajka (osobno białka i żółtka)
kopiasta łyżeczka kawy mielonej lub rozpuszczalnej
2 łyżki likieru kawowego
krem:
250ml mleka
3 żółtka
75g cukru
35g skrobi kukurydzianej (lub ziemniaczanej)
75-100g masła
kilka łyżek likieru kawowego (do smaku)
2-3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
wanilia
* migdałów dałabym więcej, gdybym miała, ale właściwie okazało się, że nie trzeba :)
Przygotowanie:
Krem:
Mleko zagotować z ziarenkami wanilii, w międzyczasie ubić żółtka z cukrem i zmiksować ze skrobią.
Mleko wlać powoli do żółtej masy ciągle mieszając różgą, przelać do rondelka i zagęścić energicznie mieszając. Trzeba gotować aż krem straci mączny posmak.
Przełożyć do miski, posmarować grudką masła, tak aby nie zrobił się kożuch i na chwilę odstawić do przestygnięcia. Jak będzie jeszcze lekko ciepły wsypać kawę, wlać likier, dodawać po kawałeczku masło i miksować aż będzie puszysty. Przykryć i odstawić w chłodne, nieuczęszczane miejsce, aby zostało go trochę do babeczek. Warto od razu zrobić podwójną porcję.
Babeczki:
Nagrzać piekarnik do 180°C i przygotować formę na 12 babeczek.
Masło, czekoladę, likier, kawę wsypać do miski, roztopić w kąpieli wodnej, wymieszać i odstawić. Białka ubić z cukrem na błyszczący krem. Żółtka zmiksować z masą czekoladową, następnie dodawać pianę z białek w 3 partiach i delikatnie wymieszać, wsypując w międzyczasie mielone migdały. Gotowe ciasto rozłożyć po równo do foremek, wstawić do piekarnika i piec około 20 minut. Patyczek powinien być suchy, ale nie można piec zbyt długo, bo podejrzewam, że wyschną.
Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i wystudzić. Babeczki ładnie wyrastają a potem lekko opadają, myślałam, że bardziej opadną i w powstałą dziurę możnaby napchać więcej kremu ale zrobiły się raczej płaskie niż wgłębione. Może jak następnym razem przygotuję więcej kremu to wygrzebię potrzebną dziurę łyżeczką lub innym przyrządem. To nie jest konieczne, można zostawić całe babeczki, w zależności od tego, czy wolicie czekoladowe ciasto, czy lekki, kawowy krem. Tak czy inaczej trzeba na koniec posmarować babeczki kremem i ewentualnie przyozdobić.
26 komentarze: