
Pączków oczywiście nie próbowałam, proszę tutaj o wyrozumiałość bo ten na zdjęciu ma już 2 dni no i cóż, wygląda jak pączek, który ma 2 dni :) Na podstawie konsystencji ciasta mogę jednak stwierdzić, że to mistrzostwo świata. Nie należę do wielbicieli pączków, zwykle jadłam je raz w roku, ale w żadnej cukierni nie spotkałam się z tak puszystymi, delikatnymi i sprężystymi jak te. Konsument stwierdził, że są również smaczne, czego nie mogę zweryfikować.
Na dodatek okazało się, że ich własnoręczne zrobienie nie wymaga specjalnie więcej czasu niż kupienie w cukierni, w tłusty czwartek stoi się zwykle w kilometrowych kolejkach.
Pozostało mi jeszcze wyjaśnienie sprawy Raimundy. Otóż na pierwszy rzut oka wydaje się ona mężczyzną - Zygmuntem. Ma grzebień i ozdobny ogon, którymi zwykle charakteryzują się koguty. Nic bardziej mylnego! Przy bliższych oględzinach okazało się, że to jednak kura - Raimunda. Jest hiszpanką, stąd taka męska uroda :) Ucieszyłam się, bo Peggy ostrzegała mnie, że Zygmunt to niezłe ziółko i muszę na niego uważać, z Raimundą tak z pewnością nie będzie.
2 kubki gęstej, aromatycznej czekolady zrobiłam z 400ml mleka kokosowego, tabliczki gorzkiej czekolady, szczypty soli, odpowiedniej ilości cukru i mleka krowiego do smaku i objętości. Posypałam po wierzchu kawałkami kokosa, tak jak było w przepisie na kakałko, ale utonęły :)
Przepis na pączki Marii Disslowej cytuję za Michem. Zrobiłam z połowy porcji, wyszło mi 10 średnich pączków, większych niż te z popularnej w Warszawie firmy na B ale mniejszych niż buły giganty z innych cukierni.
Pączki bardzo dobre
na podstawie „Pączków bardzo dobrych” Marji Dieslowej, „Jak gotować Praktyczny podręcznik kucharstwa”, Poznań, 1930
Składniki:
1/2 kg mąki
3 dkg drożdży
6 żółtek
8 dkg cukru
10 dkg masła
łyżka stołowa rumu
1/4 l mleka
pół łyżeczki soli
cytrynowa skórka
konfitury jako nadzienie
Do smażenia: 1 kg smalcu (co zrobić, nie ja układałem)
Do pudrowania: cukier z wanilią (najlepszy od Poli:)
Praktyczne rady dotyczące wykonania pączków: dobry pączek powinien być w miarę duży, w miarę wysmażony, pulchny i elastyczny, naciśnięty podnieść się powinien napowrót, nieprzetłuszczony i ładnego koloru, powinien mieć jasną obrączkę. Wykonywać najlepiej pączki prostym sposobem: nabierać na łyżkę ciasto, położyć sobie na lewą dłoń (wybieram prawą bo mniej zręczna, jak komu natura dała) lekko potłuszczoną, aby się nie lepiły, włożyć w środek konfiturę, zebrać ciasto wokoło konfitury palcami prawej ręki (adekwatnie), zacisnąć dokładnie, uformuje się mała bułeczka; kłaść zaciśniętą stroną na deseczkę.
Smażenie: wyrobione pączki kłaść na małe deseczki, zaścielone płótnem, posypanem przez sito mąką, aby cienka jej warstewka była równomierna. Pączki układa się w odstępach, aby miały miejsce rość. Gdy podniosą się trochę, poobracać na drugą stronę. Deseczki z pączkami postawić w ciepłem miejscu, przykryć po wierzchu lekko płótnem, aby prędzej rosły i nie wysychały. Podczas gdy pączki rosną, stopić smalec w rondlu na ognisku. Należy przed smażeniem włożyć kawałeczek ciasta do smalcu na próbę: gdy ciasto odrazu smaży się i rumieni, można kłaść pączki, niewiele naraz, aby nie stykały się z sobą; nakryć pokrywą, smażyć na kraju ogniska, gdy smaży się pączki gwałtownie, mogą być w środku surowe. Zrumienione pączki z jednej strony obrócić i już nie nakrywać przez co wypłyną wyżej i dostaną obrączkę. Usmażone pączki wybierać na bibułę, trzymać w ciepłem miejscu.
Jeszcze jedna uwaga - kładzie się (na tłuszcz) pączki stroną, która leżała na serwecie do góry.
Sposób wykonania ciasta:
Wykonujemy "drożdżowe ciasto zwyczajnym sposobem", czyli: z drożdży, łyżki mąki, łyżki ciepłego mleka oraz szczypty cukru robimy rozczyn i czekamy aż drożdże podrosną. Żółtka ucieramy z cukrem na kogel-mogel i dodajemy do mąki i rozczynu. Miękkie masło dodajemy następnie wraz ze skórką cytrynową i mlekiem jak również alkoholem (alkohol powoduje, że pączki będą wchłaniały mniej tłuszczu). Powoli zagniatamy i wyrabiamy ciasto dokładnie 10-15 minut.
52 komentarze: