sobota, 13 lutego 2010

Raimunda, czekolada i pączki

Lepiej późno niż później, przedstawiam Wam Raimundę - kurę hiszpańską. Jest zlotową pamiątką, prezentem od Tilianary. Miała wystąpić w towarzystwie kokosowego kakałka wg przepisu Marty Gessler z Wysokich Obcasów, ale jego proporcje jakoś mi wyjątkowo nie podeszły. Zrobiłam więc gorącą czekoladę z mlekiem kokosowym. Przyłączyłam się również do spontanicznej akcji Basi i Micha i usmażyłam dla Zgibka pączki wg przepisu dyrektorki Marii Disslowej. Raimunda była bardzo szczęśliwa z takiego obrotu sprawy.


Pączków oczywiście nie próbowałam, proszę tutaj o wyrozumiałość bo ten na zdjęciu ma już 2 dni no i cóż, wygląda jak pączek, który ma 2 dni :) Na podstawie konsystencji ciasta mogę jednak stwierdzić, że to mistrzostwo świata. Nie należę do wielbicieli pączków, zwykle jadłam je raz w roku, ale w żadnej cukierni nie spotkałam się z tak puszystymi, delikatnymi i sprężystymi jak te. Konsument stwierdził, że są również smaczne, czego nie mogę zweryfikować.

Na dodatek okazało się, że ich własnoręczne zrobienie nie wymaga specjalnie więcej czasu niż kupienie w cukierni, w tłusty czwartek stoi się zwykle w kilometrowych kolejkach.

Pozostało mi jeszcze wyjaśnienie sprawy Raimundy. Otóż na pierwszy rzut oka wydaje się ona mężczyzną - Zygmuntem. Ma grzebień i ozdobny ogon, którymi zwykle charakteryzują się koguty. Nic bardziej mylnego! Przy bliższych oględzinach okazało się, że to jednak kura - Raimunda. Jest hiszpanką, stąd taka męska uroda :) Ucieszyłam się, bo Peggy ostrzegała mnie, że Zygmunt to niezłe ziółko i muszę na niego uważać, z Raimundą tak z pewnością nie będzie.

2 kubki gęstej, aromatycznej czekolady zrobiłam z 400ml mleka kokosowego, tabliczki gorzkiej czekolady, szczypty soli, odpowiedniej ilości cukru i mleka krowiego do smaku i objętości. Posypałam po wierzchu kawałkami kokosa, tak jak było w przepisie na kakałko, ale utonęły :)

Przepis na pączki Marii Disslowej cytuję za Michem. Zrobiłam z połowy porcji, wyszło mi 10 średnich pączków, większych niż te z popularnej w Warszawie firmy na B ale mniejszych niż buły giganty z innych cukierni.

Pączki bardzo dobre
na podstawie „Pączków bardzo dobrych” Marji Dieslowej, „Jak gotować Praktyczny podręcznik kucharstwa”, Poznań, 1930

Składniki:
1/2 kg mąki
3 dkg drożdży
6 żółtek
8 dkg cukru
10 dkg masła
łyżka stołowa rumu
1/4 l mleka
pół łyżeczki soli
cytrynowa skórka
konfitury jako nadzienie

Do smażenia: 1 kg smalcu (co zrobić, nie ja układałem)
Do pudrowania: cukier z wanilią (najlepszy od Poli:)

Praktyczne rady dotyczące wykonania pączków: dobry pączek powinien być w miarę duży, w miarę wysmażony, pulchny i elastyczny, naciśnięty podnieść się powinien napowrót, nieprzetłuszczony i ładnego koloru, powinien mieć jasną obrączkę. Wykonywać najlepiej pączki prostym sposobem: nabierać na łyżkę ciasto, położyć sobie na lewą dłoń (wybieram prawą bo mniej zręczna, jak komu natura dała) lekko potłuszczoną, aby się nie lepiły, włożyć w środek konfiturę, zebrać ciasto wokoło konfitury palcami prawej ręki (adekwatnie), zacisnąć dokładnie, uformuje się mała bułeczka; kłaść zaciśniętą stroną na deseczkę.

Smażenie: wyrobione pączki kłaść na małe deseczki, zaścielone płótnem, posypanem przez sito mąką, aby cienka jej warstewka była równomierna. Pączki układa się w odstępach, aby miały miejsce rość. Gdy podniosą się trochę, poobracać na drugą stronę. Deseczki z pączkami postawić w ciepłem miejscu, przykryć po wierzchu lekko płótnem, aby prędzej rosły i nie wysychały. Podczas gdy pączki rosną, stopić smalec w rondlu na ognisku. Należy przed smażeniem włożyć kawałeczek ciasta do smalcu na próbę: gdy ciasto odrazu smaży się i rumieni, można kłaść pączki, niewiele naraz, aby nie stykały się z sobą; nakryć pokrywą, smażyć na kraju ogniska, gdy smaży się pączki gwałtownie, mogą być w środku surowe. Zrumienione pączki z jednej strony obrócić i już nie nakrywać przez co wypłyną wyżej i dostaną obrączkę. Usmażone pączki wybierać na bibułę, trzymać w ciepłem miejscu.

Jeszcze jedna uwaga - kładzie się (na tłuszcz) pączki stroną, która leżała na serwecie do góry.

Sposób wykonania ciasta:
Wykonujemy "drożdżowe ciasto zwyczajnym sposobem", czyli: z drożdży, łyżki mąki, łyżki ciepłego mleka oraz szczypty cukru robimy rozczyn i czekamy aż drożdże podrosną. Żółtka ucieramy z cukrem na kogel-mogel i dodajemy do mąki i rozczynu. Miękkie masło dodajemy następnie wraz ze skórką cytrynową i mlekiem jak również alkoholem (alkohol powoduje, że pączki będą wchłaniały mniej tłuszczu). Powoli zagniatamy i wyrabiamy ciasto dokładnie 10-15 minut.

52 komentarze:

  1. Tylko dla Zginka:-((
    Popularna cukierna na B to mi się podoba. My tam chodzimy na bajaderki, mój L. jest zjadaczem bajaderek. Czasem ma nawet jakąś w kieszeni. Całus.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. AAAA czyli masz kobietę. Hmmm to chyba jedyna.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. ha ha ha Raimunda jest cudna! faktycznie taka hiszpańska kwoka ;P kolory ją zdradzają :)

    też się przekonałam w tym roku że pieczenie pączków wcale nie jest takie straszne :]
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Rajmunda - mówisz, no to będzie miała ta kokoszka powodzenie :D
    Tą czekoladę to ja sobie zrobię, jak mój żołądek poczuje się dobrze mmm dobrze się zapowiada :)
    Buziak :*
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Narzeczono, tak, to jednak kobieta, piękna, jak to hiszpanka :) A wiesz, natchnęłaś mnie bajaderkami, muszę coś wymyślić :)

    Viridianko, rzeczywiście, ja nie lubię stać w kolejce a zrobienie pączków w domu okazało się naprawdę nieskomplikowane, ciasto zagniotła maszynka, wyrosło, trochę pokleiłam, usmażyłam i już.

    Til, jest piękna, prawda? A czekolada była naprawdę dobra, kakao Marty byłoby dla nas zbyt kakaowe :)

    Pozdrowionka!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Właśnie o to mi chodziło by cię natchnąć. Chętnie się przyłączę jak coś znajdziesz. A L. będzie całował nogi tych no obywateli.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Super :) Ja w końcu nie zrobiłam... A teraz mam już inny pomysl na mleczko kokosowe...;)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Hehe, no tak, to podstęp a ja się naiwnie złapałam :)
    Ale nigdy nie jadłam bajaderek z firmy B, pamiętam tylko smak z dzieciństwa, mogę nie utrafić :) Będziemy musieli dużo testować i ulepszać recepturę :)

    Aniu, mnie z kakałem też nie było po drodze :) Ciekawe co to za pomysł...

    Pozdrawiam!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Jezeli Rajmunda ma gruby glos to napewno jest hiszpanska kobieta;)
    A tak w ogole to masz meska kure i malo meskiego speculasa - XXI-szy wiek -nic nie poradzisz...:)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Tak! Ma gruby głos i seksowny wąsik :D
    To podobno od kurczaków :D

    Pozdrawiam!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Fellunia, pączki piękne piękne i jeszcze raz piękne. Aż Ci współczuję, że nie mogłaś ich skosztować!
    Pozdrowienia ciepłe!:)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Raimunda wydaje się być kontent z takigo obrotu sprawy i pięknie wygląda w towarzystwie pąka :-) Pozdrawiam
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Witam
    mam pytanie z całkiem innej beczki :)
    Fellunia czy próbowałaś robić ciasto francuskie bezglutenowe ? jakoś już od jakiegoś czasu strasznie mnie kusi aby spróbować tylko nie wiem czy mój wysiłek nie pójdzie całkiem na marne, a jeśli tak to może doradziłabyś z jakiej mieszanki mąk najlepiej to zrobić ?
    pozdrawiam
    martisia00
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. Czekolada mnie kusi a po pączki z firmy B, stoi zawsze połówek i dziwi się że z roku na rok, te najsmaczniejsze są coraz mniejsze ;D
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Dla mnie tam nie wygląda jak wysłużony, dwudniowy pączek :) Pięknie wygląda. Aczkolwiek przepraszam z góry za to co napiszę, ale najładniejszy ze zdjęcia jest i tak kubek :) Jestem nim oczarowana :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. Goś, nic to, z rozkoszą sobie macałam ten mięciutki miąższ :)

    Kuchasiu, rzeczywiście była bardzo zadowolona, chyba też nie lubi kakaowego kakałka :)

    Martisiu, można zrobić tylko namiastkę francuskiego i ja nie próbowałam. Gluten we francuskim cieście jest bardzo ważny, bez niego warstwy détrempe (tego ciasta kluskowego) zaczną się mieszać z masłem i znikną listki :(
    Jeśli chcesz coś podobnego to można zrobić takie ciasto półfrancuskie z mąki i twarogu a następnie 2-3 razy je złożyć posypując płatkami zimnego masła lub margaryny odpowiedniej do diety. Raczej nie 6 razy ale powinno nieco listkować. Z akcentem na nieco :). Mąki użyłabym takiej do ciasta, jakiej lubisz, ja z gotowych mieszanek używam najczęściej Marks&Spencer, przy czym ona jest bez dodatków (guaru, ksantan itp) więc trochę trzeba dodać.

    Szarlotku, też to zauważyłam :) Jak jeszcze jadłam pączki to lubiłam te od B. Były coraz mniejsze i coraz więcej lukrowane :)

    Kasiu, po 10 sekundach w mikrofali był podobno tak dobry jak w czwartek :) A kubek dostałam od Mamy w prezencie z Turcji :)

    Serdecznie pozdrawiam!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. Wygląda pięknie! Jak tak wygląda dwudniowy, to gorących pewnie z Twojej łapki zjadłabym tuzin? No doooobra ale dwa bym zjadła :) Pozdrawiam. M.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. Rajmunda?! Aaa! Czyli nie pantoflarz? ;)P Ale jak się tutaj puszy! No przyznasz sama, Felicjo, ona to normalnie wyniosła kwoka i tyle! A wąsy jej nie wyrosły? ;)))
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Moniko, szkoda, że nie wiedziałam, 12 nie było ale 2 byś dostała prosto z rondla :)

    Oko, oczywiście, że ma wąsy, przecież to Hiszpanka :)

    Pozdrawiam!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. No cóż, pączków zapewne jeszcze długo nie zrobię, ale przepis na kokosową czekoladę postaram się wykorzystać. :) Jako, że 3/4 mojej rodziny mleka nie pija, bo nie może (w tym ja) - to czujemy się mocno poszkodowani faktem, że pitna czekolada przypada tylko ojcu i mężowi tejże rodziny. Ha! teraz widzę światełko w tunelu! :D
    Ps. Felluniu, a gdzież Ty tej kurze tam pod ogon zaglądałaś? :D
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. i ja się zachwycam Twoim kubkiem, cudny jest
    a własnoręcznie upieczonego pączka zjadłabym nawet po trzech dniach :-)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. Małgosiu, ta czekolada z mleka kokosowego wyszła naprawdę dobra, gęsta i kremowa, spróbuj. Sprawa płci Rajmundy była bardzo ważna bo imię ma być potwierdzone notarialnie a wiesz ile kosztują rejenci :D

    Asiejko, szkoda więc, że już się skończyły :)

    Pozdrowionka!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. Jak to jest z tymi komentarzami, zasubskrybowalam i moj zaginal??

    Chyba pisalam, ze pekalam ze smiechu gdy doczytalam o meskim wygladzie hiszpanskiej kurki :-) Opisalas Fellunie cisto paczkowe tak jak i ja je widzialam, no i moze dobrze ze nie moglas sprobowalac, oszczedzilassobie smalcu :-D
    Ciesze sie, ze dolaczylas do zabawy.
    Pozdrowienia sle!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. Kurka na pierwszy rzut oka jak kogucik ale spójrz na te rzęsy! :D
    A ciasto naprawdę świetne, kilka razy z przyjemnością macałam Zgibkowi rozgryzionego pąka :) Ja też Wam dziękuję za motywację!
    Uściski :*
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  25. Fellunia, no z macaniem ciasta, ajj :-)) ale przyjemnie bylo, nie? Michal zmobilizowal mnie, my Ciebie, Anne, fajnie bylo - dzieki raz jeszcze!
    Wogole to wyczuwam moj piekanik w kwestii makaronikow i bedzie dziwna to sprawa, popelnie e-mail jutro najdalej w tej sprawie :-)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  26. ejjj noooo

    nie mogę znaleźć znaczenia tego imienia!
    wszędzie tylko męskie brzmienia!
    nie!
    tak nie może być!

    bo normalnie sama napiszę rozprawę doktorską dotyczącą znaczenia imienia Rajmunda :) na podstawie pewnej kurki :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. Uff, to dobrze, że nie tylko ja miałam taką perwersję z tym macaniem :D
    Czekam na makaronową relację!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  28. Rajmunda jest boska :) Przycmiewa swoja uroda i kubeczek z czekolada, i paczka :))
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  29. Peggy, to prawie mężczyzna, możesz się zainspirować :D Strasznie jestem ciekawa, skąd Ty bierzesz te charakterystyki imion i harmonogram świąt bagna :)

    Majko, jest urocza, naprawdę pięknie śpiewa tym grubym, hiszpańskim głosem i gra na gitarze :D

    Pozdrowionka :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  30. zacznę od złej wiadomości... dzień bagna był 02 lutego :(
    taka szansa popełnienia bagiennej zupy... grupowo... no nic, w przyszłym roku będziemy pamiętały :)

    12 marca jest światowy dzień drzemki w pracy... świętujemy? :) wypada w piątek :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  31. Ależ Felicjo - jak to skąd? Karol pewnie dzierga pokątnie te rozetki i spływa na nią jakieś olśnienie ;) I później znajduje to i owo ;)


    O matko! Muszę się zatrudnić, bo mi święto koło nosa przejdzie, hehe ;)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  32. oooo a 12 maja jest Światowy Dzień Ptaków Wędrownych... nasze ptaszory będą świętowały :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  33. Karol, umarłam ze śmiechu :D
    Drzemkę w pracy będę świętować na 100% :D Dzięki Tobie zrozumiałam również upodobania Pewnego Znajomego Osobnika Urodzonego 12 marca :D Ptaki wędrowne też sobie zanotowałam, nie pójdę do pracy, będę świętować z Rajmundą :D
    Oko, marsz do pracy bo nie zdążysz, to niesprawiedliwe, że tylko ja muszę wstawać o 9 i dzwonić do Ciebie z pobudką :D
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  34. Błahaha! No cóż Felicjo Rajmundowa - ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś. Żeby jeszcze za sen płacili - byłabym bogata ;))
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  35. Poszukaj, może ktoś płaci, jakieś podejrzane eksperymenty medyczne itp... Każdy powinien zająć się tym, w czym się czuje najlepiej :D
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  36. No coś Ty! Nerki jeszcze mi się przydadzą, ostatnio coś często dezynfekuję duszę ;))
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  37. No a jak będą brali tylko parzyście? Lipa wtedy ;)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  38. Faktycznie, można trafić na oszustów, wyrwą Ci obie nerki, utną nogę, obetną włosy, namalują wąsy i co wtedy :D
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  39. Wuaśnie! Widzę, że doskonale mnie rozumiesz, Moja Droga.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  40. To już niech będzie, zadzwonię o 9 :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  41. haha... Raimunda, przyjemna ta kurka z guzikiem zamiast oczka. Pączek piękny, wiem że pyszny:)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  42. Michu, jest śliczna, prawda? Dziękuję za wspólne smażenie :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  43. Robiłam ostatnio z babcią pączki z podobnego przepisu, jesli były podobne i w smaku, to zgadzam się, rewelacja! Pozdrowienia dla Rajmundy!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  44. Kredko, ja w smaku to nie wiem, podobno dobre, ale mięciutkie i puszyste, że ach... :)
    Dziękuję w imieniu swoim i Rajmundy i również pozdrawiam!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  45. Mój świętować nie będzie i o! :))))
    I ja mam faceta :) Henryka :D
    Za kakałko masz kolejnego kopa niestety :D
    Pączkiem się nie podzieliłaś... Małpa :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  46. No wiem, wszystkie macie facetów a ja nie mogę jak wszyscy, a poza tym tylko Rajmunda wygląda na kogutka, więc musiała być kobietą :)
    To nie kakałko, tylko czekolada :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  47. Rajmunda bardzooo przystojnie wygląda a i kubeczek mi się podoba. A ja zupełnie zapomniałam o Tłustym Czwartku i Dniu Naleśnika... ale może nadrobię zaległości w ten weekend :)

    Gorąco pozdrawiam z deszczowego Londka!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  48. Jak dla mnie pączek wygląda wspaniale ;))) Jest na prawdę śliczniutki. A hiszpańska kura jest urocza. Czy domowa? :)))
    OdpowiedzUsuń na zawsze

Related Posts with Thumbnails